Miotacz płomieni

Projekt miotacza powstał już dosyć dawno, zawsze ciągnęło mnie żeby takie coś zbudować no i któregoś dnia się udało, jak widać cała konstrukcja opiera się na kawałku aluminiowej rury (to żółte) umieszczone są na niej dwa zbiorniki pierwszy prostopadły, zbiornik z paliwem, drugi równolegle do rury zbiornik na czynnik nośny. Obydwa zbiorniki to puszki po piance uszczelniającej, połączone wężykami gumowymi, założonymi na wlutowane w nie kawałki rurek miedzianych, wężyki mocowane na metalowe cybanty. W założeniu miotacz miał być urządzeniem prostym, możliwym do napełniania w domu, tak wiec w zbiornik powietrza wlutowałem wentyl rowerowy (cała ta część klejona do dętki) zaopatrzyłem go również w manometr od jakiegoś starego hydroforu, 4kg/cm^2 wystarczało do wystrzelenia całej zawartości (0,5l) zbiornika z paliwem. Z boku zbiornika powietrza zainstalowany jest wężyk łączący go z drugim zbiornikiem (paliwowym), ponieważ nigdzie nie ma zaworów zwrotnych, aby całość możliwie dobrze i bezpiecznie działała, trzeba było umieścić zbiornik z paliwem w pionie, prostopadle do całego stelaża, natomiast zbiornik z powietrzem podłączony jest do niego od góry, co daje nam małe prawdopodobieństwo przelania się paliwa do zbiornika z powietrzem, oraz eliminuje możliwość strzelania mieszanką paliwowo-powietrzną co mogło by zaistnieć w momencie bezpośredniego dostępu powietrza do dyszy wylotowej. Od dołu zbiornika paliwowego paliwo tłoczone jest przez zawór kulowy do dyszy wylotowej (dysza została wyciągnięta z kuchenki gazowej, ma średnice 1mm). Przy zapewnieniu dostatecznego zapasu ciśnienia nie ma możliwości cofnięcia się płomienia do wnętrza zbiorników, należy pamiętać również o poziomym trzymaniu całej konstrukcji (aby nie doszło do sytuacji w której powietrze zamiast tłoczyć paliwo swobodnie zacznie uchodzić przez dysze), na koniec dodam ze do zapalania mieszanki paliwowej używałem zapalacza łukowego zrobionego z transformatora WN od starego telewizora (typowa lampa plazmowa), dla zwiększenia efektu do benzyny dolewałem jakieś 10-20% oleju, bardziej dymiło.




Jedyne zdjęcia działającego miotacza były robione kilka lat temu zwykłym aparatem, stad ich marna jakość. Poniżej zdjęcia robione juz "cyfrówką" z bieżącego okresu, lecz niestety miotacz jest już na tyle skorodowany w strategicznych miejscach, że nie nadaje się do uruchomienia.

Galeria zdjęć: